polska droga do wolności

KAMPANIA WYBORCZA

 

Dla tych, którzy zaangażowali się w kampanię wyborczą „S” to był czas osobistego zmieniania ustroju Polski. Zobacz także kulisty funkcjonowania biura wyborczego w Warszawie – słynnej „Niespodzianki”.

Nasza kampania wyborcza była niezwykle żywiołowa. W całej Polsce zaangażowało się w nią spontanicznie bardzo wiele osób. W warszawskim biurze wyborczym „S” zauważalna była wielka aktywność młodych ludzi, nawet uczniów podstawówek!  To oni nocami biegali po mieście z wiadrami kleju i lepili nasze plakaty i ulotki wyborcze.

Wygraliśmy nie tylko dzięki temu, że Polska dojrzała do ustrojowych zmian. Także dzięki ogromnemu, osobistemu zaangażowaniu bardzo wielu wolontariuszy – działaczy „S”, mieszkańców Warszawy oraz innych miast Polski. Byliśmy dumni z tego, że tworzymy historię!



PZPR w ataku

Kiedy czyta się wiszące na murach plakaty propagandowe PZPR i jej satelitów, nieodparcie ich treść sugeruje, kto w tym kraju rzeczywiście jest siłą prącą do reform i gruntownych zmian systemowych. Oczywiście nie trzeba dodawać, że siłą ta jest PZPR – tak przynajmniej wynika z rozwieszanych po mieście kolorowych plakatów. Dziwny jest jedynie fakt, że owi prawdziwi reformatorzy jakby ukrywali swoja partyjną przynależność – kandydaci są bojowi, pełni reformatorskiego zapału, lecz starannie chowają swoją czerwoną legitymację. jeżeli ich reformy mają wyglądać tak, jak reformy ich partyjnych poprzedników, to mają rację wstydząc się przynależności do PZPR.

PZPR w przedwyborczym ataku nie przebiera w środkach. Generalną zasadą jest przypisywanie stronie przeciwnej, czyli „Solidarności”, tych brzydkich cech które już od dawna stanowią przecież monopol czerwonego. Zarzuca się nam, że prowadzimy kampanię wyborczą w sposób ostro konfrontacyjny, sprzeczny z ustaleniami „okrągłego stołu”. Ciekawi mnie, jakie to krasnoludki zrywają nocami plakaty wyborcze „S”, atakują personalnie niektórych działaczy w prasie, radiu i tv – czyż nie czerwone?? Zarzuca się nam swoisty terroryzm moralny wobec wyborców i konkurentów, niedemokratyczny tryb wyłaniania kandydatów, chęć głosowania blokiem, mglistość programu wyborczego, negowanie dorobku 45 lat PRL-u, osłabianie mocy obronnej, „kupczenie” Ziemiami Zachodnimi, tworzenie antyradzieckiego klimatu, organizowanie strajków. Niektóre „zarzuty” strony przeciwnej mogą stanowić nasz powód do dumy, jako chociażby chęć prywatyzacji gospodarki czy „paraliż prac parlamentarnych” w wyniku wyborczego zwycięstwa „S” – to, że parlament nie będzie rutynowo „uchwalał” ustaw zmajstrowanych wcześniej w odpowiednich wydziałach KC PZPR, to że gospodarka będzie funkcjonować na zasadach rynkowych – to przecież zwycięstwo rynkowego rozsądku nad dogmatyczną głupotą.

Warszawski Komitet Obywatelski „S” przygotował nie tak dawno analizę artykułów o tematyce wyborczej, publikowanych w „Trybunie Ludu”, „Żołnierzu Wolności” i „Życiu Warszawy”. Czytamy w niej m.in.: „ostrość i gwałtowność tej kampaniiwynika niewątpliwie z niecodziennej siły kampanii KO „S”, dużej frekc\wencji na zebraniach, wielotysięcznego poparcia w zgłoszeniach kandydatów. Wyniki wstępnych sondaży wskazują jednoznacznie na zwycięstwo „Solidarności”. Nadzieje, że „S” nie będzie zdolna zorganizować się w tak krótkim czasie okazały się bezpodstawne. Mozna z łatwością zaobserwować częściowy przynajmniej powrót Sierpnia, ludzie są bardziej pogodni, życzliwi dla siebie, wraca poczucie solidarności.

W tej sytuacji propaganda oficjalna zdecydowała się na próbę przywołania atmosfery końca roku 1981: pustych półek, strajków, demonstracji. Odmowa rejestracji NZS obliczona jest właśnie na przypomnienie strajków studenckich z przełomu listopada i grudnia 1981. Widoczna jest jednak słabość tej propagandy, obliczonej głównie na zwolenników obozu rządowego, ludzi już przekonanych, których trzeba w okresie wyborczym umocnić jeszcze bardziej w ich poglądach i postawach (klasyczny typ tzw. propagandy wzmocnienia). Skierowan jest do ludzi w wieku średnim i starszych, odczuwających lęk przed nową, nieznaną im rzeczywistością polityczną. To wydaje się też być nieskuteczne, ludzie z tych kategorii wiekowych chcą wziąć udział w wyborach i chcą głosować na KO „S”. Przewidywać też należy, że propagandziści widząc nieskuteczność tych wysiłków, przerzucą się na tzw. „czarną” propagandę, poprzez produkowanie fałszywych apeli podpisywanych przez zwolenników „S”, czy wręcz KO „S”. Próby takie już miały miejsce.

W przeciwieństwie do obozu rządowego, opozycja dysponuje jasnym i zrozumiałym dla wszystkich symbolem – jest nim oczywiście „S”. Hasło „PZPR” większość ludzi odbiera negatywnie. Dlatego kandydaci władzy prezentują sie pod popularnymi hasłami, podkreślając głównie swą gotowość do walki z bolączkami życia codziennego. Stąd oficjalna propaganda ma charakter klasyczny – „wybierzcie każdego, byle nie „Solidarność”. Tego typu propaganda ma zazwyczaj dużą skuteczność. W obecnych wyborach w Polsce jest jak na razie bezskuteczna, lecz nie można jej nie doceniać. Należy bowiem oczekiwać wzrostu napięć, co uzasadni propagandę rządową.

artykuł pochodzi z pisma młodzieży solidarnej „BAJTEL” nr 20, z maja 1989 r. – pobierz numer (pdf).


zobacz publikacje „Gazety Wyborczej” w trakcie kampanii wyborczej „S”: